Blogerka urodowa i sporty ekstremalne
Nie
jestem sportowym zwierzęciem, ze sportów lubię leżenie na kanapie i machanie nóżką. Nie
spotkacie mnie na siłowi, ani na bieganiu. Na w-f lubiłam aerobik i czwartkowe rozciąganie leżenie na matach, siatkówki
unikałam jak ognia, bo bolały mnie moje małe ręce i nie chciałam zniszczyć
okularów; biegać nie lubiłam, bo zawsze byłam ostatnia. Grając w squash
najbardziej lubiłam jęczeć jak Szarapowa grająca w tenisa. Lubię jeździć na
rowerze i pływać, ale to raczej rekreacja w moim wydaniu niż sportowe
osiągnięcia. Bliżej mi w sporcie do emeryta niż do kobiety w kwiecie wieku.
